ZABIJ WEWNĘTRZNĄ ŚWINIĘ – POKONAJ KOMPLEKSY

Kiedy chodziłam do podstawówki, byłam ulubienicą rówieśników. Uwielbiali kierować pod moim adresem różne niewybredne uwagi, uwielbiali się ze mnie nabijać, głupie kawały też się zdarzały. Do końca życia nie zapomnę godziny wychowawczej, podczas której nauczycielka tonem nie znoszącym sprzeciwu kazała mi powiedzieć, jak mnie przezywają – miałam łzy w oczach i kołek w gardle, ledwie mi przez nie przeszło „Piggy”. Byłam gruba, byłam kujonem, nie chciałam chodzić na religię i miałam rodziców nauczycieli. Nie wiem, co z tego wszystkiego było najgorsze, ale suma summarum tworzyło to pakiet „jesteś gówno warta”, a potworne kompleksy niszczyły mnie od środka.