PRZERAŻAJĄCA HISTORIA PEWNEGO ZAWIADOMIENIA

W piątek w mojej skrzynce wylądowało awizo. Niczego nadzwyczajnego by w tym fakcie nie było – wszak to jedynie kawałek zwykłego papieru, gdyby nie małe „ale”. Otóż na zawiadomieniu widniała informacja o konieczności odebrania w podanym terminie poleconej przesyłki sądowej. Od razu się wyprostowałam, niemalże salutując przed skrzynką i oddając jej salwę honorową składającą się głównie ze słów uznawanych powszechnie za obsceniczne i wulgarne.