RZECZ O ŚWIĄTECZNYM SPOTKANIU – RODZINA WIE LEPIEJ

Zapraszam Was na kolejną odsłonę cyklu „Mocne Polaków rozmowy”. Skoro Boże Narodzenie za pasem, to i tekst jest w stosownym klimacie – ale bez słodkiego pierdzenia i piania z zachwytu, jakie to święta są cudowne i wspaniałe. Wielu z nas – choć za nic w świecie się do tego publicznie nie przyzna – na samą myśl o grudniowych spotkaniach w większym gronie rodzinnym dostaje drgawek. I najchętniej zakopałoby się pod kocem zamiast słuchać dennych kawałów wujka Janusza, odpowiadać na pytania upierdliwej cioci Grażyny czy z anielskim spokojem i sztucznym uśmiechem przyklejonym do twarzy tolerować wybryki rozwydrzonych siostrzeńców. W imię czego często znosimy rzeczy, na które wcale nie mamy ochoty? W imię tzw. tradycji – tym bardziej, że zobowiązania rodzinne mają ogromną moc. Standardowo przypominam, że opowiastki składające się na cały wspomniany cykl nie są autobiograficznymi historyjkami.

GLINIARZE, SOWIECI I BIZNES DLA DOROSŁYCH – O SERIALU „BABYLON BERLIN”

Mijający rok (wierzcie mi, nie będę za nim tęsknić ani wspominać go z sentymentem) obfitował w wiele interesujących premier serialowych, co z jednej strony mnie raduje, a z drugiej niekoniecznie – bo skąd niby brać czas, żeby to wszystko obejrzeć? Obecnie ochy i achy zbiera niemiecki serial „Dark”, który nie przyprawił mnie o spazmy rozkoszy. Obejrzałam dwa odcinki i póki co dałam sobie spokój – nie twierdzę, że jest zły, ale miałam dziwne deja vu. Gdzie ja to widziałam? A, zaraz, coś jakby „Stranger Things” mi przypomina, więc na razie podziękuję. Tymczasem w cieniu „Dark” ukrywa się inna niemiecka produkcja – „Babylon Berlin”. Szkoda, że nie jest o niej głośno, choć w pełni na to zasługuje. W moim prywatnym plebiscycie na najlepsze seriale 2017 roku, „Babylon Berlin” zajął bardzo wysoką pozycję.

ZAWIESZKI CHOINKOWE – MAŁE CUDA Z KORALIKÓW

Lubię wertować internet w poszukiwaniu rękodzielniczych – i nie tylko – inspiracji. Gdy natknęłam się na fotografie przedstawiające urocze zawieszki choinkowe z koralików, od razu narodziła się we mnie chęć, by samej wykonać tego typu świąteczne ozdoby (sprawdzą się – jak sądzę – nie tylko od święta). Korpusy krasnalków zrobiłam z dwóch połączonych klejem na gorąco koralików. Najwięcej zabawy miałam z czapeczkami – powstały ze ścinków lnu, których szkoda mi było wyrzucać (syndrom rękodzielnika „to się przyda” zadziałał jak zwykle skutecznie). Efekt? Słodkie maluchy cieszące oko.

OZDOBY ŚWIĄTECZNE – ELFIKI Z MASY SOLNEJ I CHOINKI

Dawno już nie brałam na warsztat masy solnej. Niemniej moją tradycją stało się lepienie w grudniu elfików. W tym roku wyszły mi naprawdę śliczne – jestem wyjątkowo zadowolona. Odpuściłam im lakierowanie, dzięki czemu cieszą oko naturalnym wyglądem. Nigdy nie mam większych problemów ze znalezieniem dla nich domów. W choinkowych zawieszkach wykorzystałam gwiazdki z masy solnej – pomiziałam je delikatnie rozświetlającym cieniem do powiek (na zdjęciach niestety nie widać fajnego efektu, jaki to dało). Małe deseczki ze sklejki to rezultat „szaleństwa” z nową zabawką w postaci wyrzynarki – na razie przeraża mnie z deka te ustrojstwo, ale zapanowanie nad nim to tylko kwestia czasu.