ZAWIESZKI CHOINKOWE – MAŁE CUDA Z KORALIKÓW

Lubię wertować internet w poszukiwaniu rękodzielniczych – i nie tylko – inspiracji. Gdy natknęłam się na fotografie przedstawiające urocze zawieszki choinkowe z koralików, od razu narodziła się we mnie chęć, by samej wykonać tego typu świąteczne ozdoby (sprawdzą się – jak sądzę – nie tylko od święta). Korpusy krasnalków zrobiłam z dwóch połączonych klejem na gorąco koralików. Najwięcej zabawy miałam z czapeczkami – powstały ze ścinków lnu, których szkoda mi było wyrzucać (syndrom rękodzielnika „to się przyda” zadziałał jak zwykle skutecznie). Efekt? Słodkie maluchy cieszące oko.

OZDOBY ŚWIĄTECZNE – ELFIKI Z MASY SOLNEJ I CHOINKI

Dawno już nie brałam na warsztat masy solnej. Niemniej moją tradycją stało się lepienie w grudniu elfików. W tym roku wyszły mi naprawdę śliczne – jestem wyjątkowo zadowolona. Odpuściłam im lakierowanie, dzięki czemu cieszą oko naturalnym wyglądem. Nigdy nie mam większych problemów ze znalezieniem dla nich domów. W choinkowych zawieszkach wykorzystałam gwiazdki z masy solnej – pomiziałam je delikatnie rozświetlającym cieniem do powiek (na zdjęciach niestety nie widać fajnego efektu, jaki to dało). Małe deseczki ze sklejki to rezultat „szaleństwa” z nową zabawką w postaci wyrzynarki – na razie przeraża mnie z deka te ustrojstwo, ale zapanowanie nad nim to tylko kwestia czasu.

HAFT KRZYŻYKOWY NA LNIE – GNOM

Dawno już na blogu nie gościł wpis o tematyce rękodzielniczej. Pozwólcie zatem, że nieco nadrobię zaległości i zaprezentuję uroczego gnoma wykonanego techniką haftu krzyżykowego. Żałuję bardzo, że nie mam więcej czasu na wyszywanie – to naprawdę wspaniałe zajęcie pozwalające skutecznie zapomnieć o wszelakiej maści problemach. Tego kawalera „wydziubałam” jakiś czas temu. Nie wiem jeszcze dokładnie, w jaki sposób wykorzystam ten motyw, ale pewne pomysły już mam – i na pewno nie będzie to obrazek. Użyty materiał – len. Haft krzyżykowy na lnie wymaga więcej cierpliwości aniżeli wyszywanie na kanwie, lecz moim zdaniem efekt jest o niebo lepszy.

PALETA KOLORÓW PANA ZBIGNIEWA – ODSŁONA II

Mój tata uwielbia malowanie. Jest to zajęcie, któremu z przyjemnością poświęca wolny czas – mnie zaś ogromną radość sprawia kupowanie dla niego farb, podobrazi czy pędzelków. Cóż, rękodzielnik rękodzielnika zawsze zrozumie. Szkoda tylko, że swoimi obrazami ojciec nie bardzo chce się chwalić, w związku z czym robię to za niego – uważam, że jest czym. Dlatego też dzisiejszy wpis w całości poświęcam jego twórczości artystycznej.

WIELKANOCNE OZDOBY – JAJA I OBRAZEK ŚWIĄTECZNY

Dziś ciąg dalszy wielkanocnych ozdób – i na tym temat ten zamknę, gdyż u mnie skromnie to się przedstawia. Nie jestem zresztą zwolenniczką produkowania całej masy różnych rzeczy, które potem tylko po kątach zalegają i nie za bardzo wiadomo, co z nimi zrobić. Owszem, można wykorzystać je w przyszłym roku, gotowe dekoracje będą jak znalazł, ale zapewne dopadnie mnie chęć na stworzenie czegoś nowego. Inna sprawa, że do tradycji świątecznych niespecjalnie jestem przywiązana, a poza tym tegoroczna wiosna nie zaczęła się dla mnie zbyt fajnie, co skutecznie ukróciło me rękodzielnicze zapędy.

CUDAKI Z MASY SOLNEJ – KURAKI NIEKONIECZNIE WIELKANOCNE

Witajcie po krótkiej przerwie, której sponsorem były życiowe zawirowania. Wiecie jak to jest… Człowiek planuje sobie różne rzeczy, zapału mu nie brakuje, a los robi na przekór, rach-ciach i skrzydła podcięte. Ostatnie tygodnie dosłownie wydrenowały mnie psychicznie, lecz pora się ogarnąć i spiąć pośladki. W ramach nadrabiania zaległości dziś chciałabym Wam pokazać parę cudaków z masy solnej. Tym razem są to figurki, które świetnie sprawdzą się jako ozdoby na Wielkanoc i nie tylko.

DEKORACJE DO DOMU Z MASY SOLNEJ – KONIKI I SERDUSZKA

Ozdoby z masy solnej są tym, co tygryski kochają najbardziej. Prezentowane dzisiaj drobiazgi powstały już jakiś czas temu, ale z uwagi na niesprzyjające okoliczności przyrody nie mogły doczekać się wykończenia w postaci sznureczków, no i oczywiście sesja zdjęciowa również odwlekała się w czasie. Na pomalowanie czeka jeszcze kilka wytworów z masy solnej – w tym dwie figurki, które pięknie się wypiekły i nawet przy tym nie popękały. Zachęcam Was gorąco do tego, abyście spróbowali sił w tej technice – naprawdę warto!

ANIOŁKI Z MASY SOLNEJ

Znowu masa solna? Tak, znowu. Skoro faza jest to trzeba z niej korzystać. W głowie pojawiło mi się trochę pomysłów na nowe zawieszki i figurki – mam nadzieję, że znajdę w weekend trochę czasu, by się tym zająć i za jakiś czas pochwalić się na blogu efektami. Na pewno powieje już wiosennymi klimatami, ale jak te moje zamysły wyjdą w przysłowiowym praniu, to się okaże. Wiecie, jak to jest – plany swoje, życie swoje. Ale dość gadania – dziś proponuję Wam anielskie klimaty.

SOLNE MAGNESIKI

Przygód z masą solną ciąg dalszy. Bohaterami dzisiejszego wpisu są magnesy – nieduże, w kształcie serduszek, lekko zdekupażowane i polakierowane na wysoki połysk. Ładnie się prezentują, jestem z nich zadowolona, poza tym – powiem Wam szczerze – mam słabość do tego typu ozdóbek. Z każdej podróży przywożę magnes – życzę sobie, by pewnego dnia drzwi mej lodówki całe były udekorowane w ten sposób. Sporo mi brakuje do zapełnienia powierzchni, ale mam nadzieję, że nadejdzie moment, gdy będę musiała kupić większą lodówkę.

CUDAKI Z MASY SOLNEJ

Bardzo długo nie było na blogu rękodzielniczego wpisu, w związku z czym śpieszę nadrobić zaległości. Dziś chcę Wam pokazać garść zawieszek z masy solnej, z którą najlepiej pracuje mi się jesienią i zimą. Nie wiem, z czego to wynika, niemniej faktem jest, iż w miesiącach wiosennych i letnich ochota na lepienie jest u mnie znikoma. Zawieszki nawiązują do tematyki świątecznej, która na typowo rękodzielniczych blogach rozgościła się już na dobre.