CZEGO NIE MÓWIĆ OSOBIE W ŻAŁOBIE?

Temat żałoby nie należy do zagadnień, które chętnie poruszamy – z prostego powodu: nie jest przyjemny. Tymczasem spotykamy przecież na swojej drodze osoby, którym śmierć właśnie zabrała kogoś bliskiego – i nie zawsze wiemy, jak się wobec nich zachować i co im powiedzieć. Przyznam szczerze, że do tej pory jakoś nie zastanawiałam się nad tym – pomimo tego, iż pożegnałam wielu już ludzi, na których mi zależało, których kochałam. Jednakże śmierć rodzica – zwłaszcza że z Tatą byłam bardzo zżyta – jest zupełnie odmiennym doświadczeniem. To zamknięcie pewnego etapu w życiu. To coś w rodzaju przejścia przez bramę, przez którą wcale nie chce się przechodzić – lecz jest to konieczne, żeby ruszyć dalej. W tym niełatwym dla mnie okresie niektóre słowa wyjątkowo działają mi na nerwy, choć wiem, że są wypowiadane w dobrej wierze.

ŚMIERĆ PRZYCHODZI ZA SZYBKO

10 października, wieczorem, odszedł mój Tata. Lekarzom – pomimo ogromnego wysiłku i nadludzkich wręcz starań – nie udało się uratować Mu życia. Do mnie dopiero zaczyna powoli docierać, że Go nie ma. Że już nie napijemy się kawy, nie pogadamy o udanych grzybobraniach czy pomysłach na obrazy, nie zasiądziemy razem do stołu czy nawet nie posprzeczamy się. Nie potrafię znaleźć słów, które mogłyby opisać to, jak się czuję. Dusza mi krwawi, jestem w podłym nastroju. To, co przeczytacie poniżej, nawet w bardzo małej części nie odzwierciedla mojego stanu. Dlaczego postanowiłam podzielić się z Wami tymi zapiskami? Ponieważ w naszym społeczeństwie śmierć jest tematem tabu, a ja najzwyczajniej w świecie muszę spuścić trochę pary, bo inaczej się ugotuję.

WYDAJE CI SIĘ, ŻE MASZ CZAS NA WSZYSTKO? RACJA, WYDAJE CI SIĘ.

Po miesięcznej przerwie nie jest łatwo wrócić do pisania, lecz powiem Wam, że w tym czasie nic nie układało się jak powinno. Takie bywają uroki życia, które nie zawsze zachwyca. Niekiedy wyciąga pazury i pokazuje mroczne oblicze. A przy okazji zmusza człowieka do różnorakich przemyśleń. Do zatrzymania się i zastanowienia nad sobą. Tego nam w codziennym pędzie brakuje. Tak, sponsorem dzisiejszego wpisu jest hasło „na rozkminy mi się zebrało”, więc jak ktoś nie ma chęci brnąć przez me wynurzenia, niech nie czyta.

RZECZ O WYPRAWIE KRZYŻOWEJ – CZYLI O RODZINNYCH ZAKUPACH

Drodzy! Jakiś czas temu pisałam Wam o stworzonym kiedyś cyklu zatytułowanym „Mocne Polaków rozmowy”. Szkoda, żeby leżał w przysłowiowej szufladzie i się kurzył, w związku z czym wyciągnęłam z niego losowo drugą historyjkę, którą pragnę dziś Wam zaprezentować. Przypominam jednocześnie, aby narratorki nie utożsamiać ze mną – opowiastki są co prawda inspirowane prawdziwymi zdarzeniami i ludźmi, ale nie stanowią mojej autobiografii, bohaterowie są fikcyjni. Zadaniem tychże opowiastek jest tylko i wyłącznie piętnować pewne zachowania. Wszystko jasne? No to świetnie! Zapraszam do czytania. Endżoj!

JESTEŚ ŁADNA I ZGRABNA. NIE LUBIĘ CIĘ.

Baby to zło. Tak, piszę to ja, kobieta, lecz to jedyna reakcja, na jaką potrafię się zdobyć, gdy obserwuję pewne zachowania kobiet wobec innych przedstawicielek tzw. płci pięknej. Za doskonały przykład niech posłuży tu zamieszanie wokół Anny Lewandowskiej i jej brzucha – jedno zdjęcie (tysiące podobnych każdego dnia pojawiają się w social mediach) doprowadziło do wybuchu strasznej afery, a na Lewandowską wylano hektolitry pomyj. Wiecie, co jest w tym najgorsze? Że robią to głównie kobiety. To nie pierwszy taki przypadek i zapewne nie ostatni. A ja tylko utwierdzam się w przekonaniu, że solidarność jajników to wielka bzdura.

„OPOWIEŚĆ PODRĘCZNEJ” – OPOWIEŚĆ O KAŻDEJ Z NAS

Po „Opowieść podręcznej” sięgnęłam, gdy przeczytałam o serialu nakręconym na podstawie tej książki. Przyznaję, iż wcześniej nie miałam pojęcia, że taka autorka jak Margaret Atwood w ogóle istnieje – chociaż to szalenie utytułowana pisarka. Ale cóż, czy ja wszystkich muszę znać i o wszystkim wiedzieć? Mniejsza zresztą z tym. Najważniejsze jest to, iż wspomniana powieść zrobiła na mnie ogromne wrażenie – to jedna z najlepszych rzeczy, jakie czytałam. Poruszająca, wstrząsająca, dosadna do bólu. Uruchomiła lawinę myśli, które postanowiłam przelać na wirtualny papier. I tak oto powstał niniejszy tekst.

JAK STAĆ SIĘ SZCZĘŚLIWYM CZŁOWIEKIEM?

Szczęście to pojęcie względne. Każdy z nas definiuje je inaczej, ponieważ postrzegamy świat przez pryzmat indywidualnych doświadczeń. Jednakże co do jednego możemy mieć absolutną pewność – szczęście jest stanem umysłu. I chyba wszyscy zadajemy sobie pytanie o to, jak ów stan osiągnąć, nierzadko szukając odpowiedzi przez całe życie. Tak, wiem, zebrało mi się na egzystencjonalne wynurzenia – ale skoro naszło mnie, to nie zamierzam z tym walczyć. Zatem ja, osoba wciąż ucząca się funkcjonować jako szczęśliwy człowiek, podzielę się z Wami swoimi przemyśleniami – być może wyciągnięcie z nich coś dla siebie.

RZECZ O KOBIETACH I ZAKUPACH W SECOND HANDACH

Dawno, dawno temu, kiedy kury miały kły, a po naszym globie biegały dinozaury, stworzyłam zbiór radosnych opowiastek, któremu nadałam tytuł „Mocne Polaków rozmowy”. Podobnie jak znakomita część mojej twórczości trafił do przysłowiowej szuflady. Pomyślałam jednak, że może warto w końcu zrobić z niego użytek i od czasu do czasu podrzucić Wam jakiś soczysty kąsek. Bardzo prosiłabym, aby narracji w pierwszej osobie nie utożasamiać ze mną – to nie jest żadna autobiografia, lecz luźne przemyślenia na temat ludzkich zachowań w różnych sytuacjach. Nadałam im taką, a nie inną formę. Dziś, moi mili, zrobimy zakupy w second handzie.

OBSŁUGA KLIENTA – JAK TO ROBIĆ ŹLE?

Jakość obsługi klienta jest czymś, do czego przywiązuję ogromną wagę, korzystając z różnego rodzaju usług. Jestem w stanie np. zrezygnować z zakupów w jakimś sklepie, jeśli ekspedientki nie grzeszą uprzejmością i sprawiają wrażenie pracujących za karę. Nie uważam co prawda, że klient ma zawsze rację i jest wielkim paniskiem na włościach, ale są sytuacje, gdy ręce z bezsilności opadają, ponieważ poziom obsługi tegoż klienta pozostawia wiele do życzenia. 

7 GRZECHÓW GŁÓWNYCH BLOGOSFERY – MÓJ PRYWATNY RANKING

Nie jestem ekspertem od blogowania i ani mi się śni do tego miana pretendować. Jednakże funkcjonuję w blogosferze od jakiegoś już czasu, więc to i owo widziałam. Dziś chciałabym się z Wami podzielić paroma spostrzeżeniami dotyczącymi tej jakże specyficznej społeczności. W związku z tym na potrzeby niniejszego wpisu sporządziłam całkowicie subiektywne zestawienie 7 grzechów głównych blogosfery.