MOJE NAJWIĘKSZE MARZENIE

Gdybyś mógł wybrać tylko jedno marzenie, którego spełnienie uczyniłoby Cię szczęśliwym człowiekiem, to co by to było? Miliony na koncie? Zdrowie? Prawdziwa miłość? Wspaniała rodzina? Pasjonujące podróże? Porsche w garażu? Interesująca praca? Zastanów się dobrze – czy chodzi o coś materialnego? Spójrz w głąb siebie, nie udawaj, bądź ze sobą autentycznie i do bólu szczery. A potem powoli, nie śpiesząc się, dokończ zdanie „moje największe marzenie to…”.

38 PORAŻAJĄCYCH FAKTÓW O MONICE D.

I tak oto nadeszła wiekopomna chwila, gdy postanowiłam popełnić wpis z cyklu „fakty o mnie”. Lubię czytać tego typu posty na blogach – zwłaszcza, jeśli są napisane z przysłowiowym jajem. W związku z tym uznałam, że i tu solidniejsza dawka ekshibicjonizmu nie zaszkodzi. Poza tym bloger jest w pewnym sensie ekshibicjonistą – czy się to komuś podoba, czy nie. Przyrzekam uroczyście, że treść dzisiejszych wywodów to prawda i tylko prawda.

SKOŃCZ Z BYLEJAKOŚCIĄ

Nie znoszę bylejakości. Jest niczym gangrena, która kawałek po kawałku pozbawia ciała poszczególnych części. Przyprawia mnie o zgrzytanie zębów i wywołuje reakcję niemalże alergiczną. Zasada „aby było” zupełnie nie leży w mojej naturze. Mam oczywiście świadomość tego, że mnóstwo ludzi żyje z tą zarazą i jakoś niespecjalnie im to przeszkadza. Bo tak jest łatwiej i wygodniej, bo prościej jest pójść na skróty niż mozolnie piąć się w górę, gdzie na każdym kroku przeszkody walą się pod nogi.

JAK UMILIĆ ŻONIE ŻYCIE?

Swoją żonę najchętniej nosiłbyś przez cały czas na rękach. Gdybyś mógł, schowałbyś się pod jej pantoflem, gdzie jest ciepło i bezpiecznie. Jesteś dla niej pełen podziwu i wyrozumiałości. Ubóstwiasz ją taką, jaka jest – z całym dobrodziejstwem inwentarza. Nieustannie zastanawiasz się tylko nad tym, co nawet po wielu latach małżeństwa mógłbyś zrobić, by Twojej najdroższej i najsłodszej wybrance serca żyło się z Tobą piękniej i przyjemniej. Niniejszy tekst rozwieje Twoje wątpliwości i naprowadzi Cię na właściwą drogę.

LIST DO POLSKIEGO KATOLA

Nie zacznę tego listu standardową formułką w stylu „drogi panie”, ponieważ katolu nie jesteś mi ani trochę bliski, ani tym bardziej drogi. Nie nazwę Cię też katolikiem, gdyż takowych znam wielu – Ty jednak nie masz świadomości tego, że pomiędzy Tobą a katolikiem jest niewyobrażalnie głęboka przepaść. I nie dodam wcale, że jest mi z powyższych powodów przykro, bo niby dlaczego miałoby być? Nie uznaję fanatyzmu w jakiejkolwiek postaci, a Ty właśnie jesteś fanatykiem. I to jednym z tych najgorszych, bo religijnym.

ZA CO PODZIWIAM ZAWODOWYCH POKERZYSTÓW?

W Polsce bubli prawnych mamy pod dostatkiem. Jednym z nich jest ustawa hazardowa, zgodnie z którą gra w pokera jest u nas traktowana w kategoriach przestępstwa. To pewne uproszczenie, ale nie zamierzam tłumaczyć tych skomplikowanych zawiłości, ponieważ nie jestem prawnikiem i najzwyczajniej w świecie się na nich nie znam. Wiem tylko tyle, że kompletną paranoją jest zabranianie dorosłym ludziom pewnych rzeczy – zwłaszcza, że poker to nie hazard. Niestety, do większości polityków to nie dociera i nawet nie chce im się ruszyć szarymi komórkami, by cokolwiek w tej kwestii pojąć. Ale cóż, myślenie to proces bolesny.

POWIESIĆ ZWYRODNIALCA!

Jakim być trzeba człowiekiem, żeby zakopać żywego psa, traktując uprzednio jego głowę siekierą? Jaki stopień znieczulenia trzeba osiągnąć, by skatować na śmierć zwierzaka lub bezpardonowym kopniakiem wypchnąć go z samochodu, by zdechł gdzieś w krzakach? Jak bardzo trzeba mieć nasrane pod kopułą, by pozwolić konać zwierzęciu z głodu i pragnienia, patrząc na jego agonię obojętnym i wypranym z uczuć wzrokiem? By taką istotę udusić w worku albo żywcem obedrzeć ze skóry?

LETNIE MIGAWKI

Nie nadaję się do życia w tropikach. Nawet wizualizowanie sobie hamaka, w którym się byczę w cieniu wielkiego bananowca, dzierżąc w łapie bosko schłodzonego drinka z palemką, nie za bardzo pomaga. Z wielkim utęsknieniem czekam na jesień. W związku z tym  postanowiłam dać nieco odpocząć przegrzanej mózgownicy od poważnych tematów zjednujących mi miliony fanów.

WSZYSCY JESTEŚMY HIPOKRYTAMI

Jakim Ty jesteś fajnym człowiekiem. Ileż w Tobie wyrozumiałości i miłości do świata oraz do bliźnich, ileż mądrości i życzliwości. Jak wspaniale masz poukładane w głowie, jak świetnie zorganizowane jest Twoje życie. Ileż dobroci Cię wypełnia, ileż tolerancji. Jak bardzo chlubisz się tym, że funkcjonujesz wedle zasady „żyj i daj żyć innym”. Jak bardzo się mylisz, wychodząc z założenia, że hipokryzja jest zjawiskiem, które Ciebie nie dotyczy.

5 GRZESZKÓW, KTÓRE POPEŁNIAM Z PREMEDYTACJĄ

Idący od kilku dni w górę słupek rtęci spowalnia moje procesy myślowe. W związku z tym poważniejsze tematy cierpliwie poczekają, aż atmosfera nieco się ochłodzi lub aż dopadnie mnie niebywały atak weny twórczej, któremu nawet upały okażą się niestraszne. Wzięłam dziś zatem na tapetę swoje grzeszki – rzecz jasna nie do wszystkich zamierzam się przyznawać, ale z paru grzecznie się wyspowiadam.