ZE ŚMIERCIĄ JEJ DO TWARZY – CZYLI DYSPUTA O RODZINNYM GROBOWCU

W ramach cyklu „Mocne Polaków rozmowy” napisałam wiele lat temu kilkanaście krótkich opowiastek, z których parę opublikowałam na blogu. Nie wiem czy wszystkie ujrzą światło dzienne, może powstaną nowe – dziś prezentuję Wam kolejną. Tym razem poruszającą poważny temat jakim jest śmierć. Jest ona w naszym społeczeństwie tabu, nie rozmawia się o niej przy rodzinnym stole, budzi nie tylko lęk i trwogę, ale też swego rodzaju zażenowanie. Bo nie wiemy, jak o niej mówić. Nie ma u nas zwyczaju zostawiania zawczasu bliskim instrukcji odnośnie pogrzebu, a spisywanie testamentu kojarzy się z czynnością wykonywaną głównie przez bogatych ludzi. Potraktowałam te zagadnienie z przymrużeniem oka, w krzywym zwierciadle – ale jest to taki śmiech przez łzy. Przypominam: wszyscy bohaterowie – włącznie z narratorką – są fikcyjni.

BANKSY – LEGENDA MALOWANA SPRAYEM

Od dawna marzyłam o tym, aby na własne oczy zobaczyć prace Banksy’ego. Zakochałam się w nich już wiele lat temu – to był szybki strzał. W moim przypadku jest tak, że albo dana forma ekspresji artystycznej przemawia do mnie od razu, albo nie przemawia wcale. Zdarza się co prawda, że „zaskoczy” przy drugim czy nawet trzecim podejściu, ale są to niezmiernie rzadkie sytuacje. Twórczość Banksy’ego kocham za prostotę i mocny przekaz, widać w niej zaangażowanie i jasno sprecyzowane poglądy.

A MOŻE TAK POLECIEĆ NA MARSA I LAMY HODOWAĆ? NADCIĄGA „SKAFANDER I MELONIK”

Wiecie, za co lubię fantastykę? Za to między innymi, że daje nieograniczone możliwości w zakresie kreowania fabuły – bez porównania większe aniżeli przykładowo kryminał czy zwykła obyczajówka. Oczywiście, wszędzie autor ma niemałe pole do popisu, niemniej w utworach fantastycznych swoboda w konstruowaniu rzeczywistości jest skrępowana co najwyżej wyobraźnią pisarza. Czasoprzestrzeń i bohaterowie naginają się bez problemu do indywidualnej koncepcji, stąd też czytelnik rzadziej odnosi wrażenie, że to już gdzieś było – nawet jeśli w rzeczy samej pomysł nowatorski nie jest, odpowiednio przemyślana otoczka pięknie to zatuszuje. Z nieukrywaną zatem przyjemnością sięgnęłam po antologię „Skafander i melonik” stworzoną przez członków Sekcji Literackiej Śląskiego Klubu Fantastyki LOGRUS.

BĄDŹ NA GŁODZIE JAK RONALDO

Cristiano Ronaldo to bohater wielu memów. Ich twórcy mają z niego niezłą bekę – bo facet emocjonalny strasznie i potrafi poryczeć się na boisku. Dla innych jest to jeden z najpopularniejszych sportowców na ziemskim globie, a jeszcze inni zaliczają go do grona najszybszych i najlepszych piłkarzy na świecie. Są i tacy, co widzą w nim typową Krystynę, która godzinami pacykuje się przed lustrem i wklepuje we włosy tony żelu. Znajdą się też osoby, które okrzykną go obrzydliwie bogatym, rozkapryszonym cwaniaczkiem. Warto dostrzec w nim kogoś spoza tej jakże barwnej puli – i wierzcie mi, wcale nie trzeba być fanem futbolu. Ba, nawet nie trzeba lubić Ronaldo.

CZASEM TRZEBA BYĆ JAK HARDKOROWY KOKSU, A CZASEM POWIEDZIEĆ „PAS”

Jedną z najważniejszych zasad, jakie musi opanować pokerzysta aspirujący do miana co najmniej przyzwoitego gracza, jest umiejętność pasowania. Wydaje się to proste: nie przyżarło, karty ewidentnie nie współpracują, nie masz pomysłu na rozegranie ręki, więc ją zrzucasz i czekasz na następne rozdanie, bacznie obserwując to, co dzieje się przy stole. Jednakże w praktyce sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana, bo niejednokrotnie głupia duma i emocje biorą górę nad rozsądkiem i logicznym myśleniem. W rezultacie okazuje się, że siedzisz po uszy w gównie i zastanawiasz się: „Co ja do cholery robię w tym rozdaniu? Przecież nie powinno mnie tu być!”. 

VINCENT NA WYPASIE, MARY JANE I ARCHITEKTONICZNY SZNYT – CZYLI MOJE WRAŻENIA Z WYCIECZKI DO HOLANDII

Jak ładnie i składnie mam napisać o kraju, który mnie onieśmielił i nieco sponiewierał psychicznie? Mam świadomość, że inaczej odbiera go turysta przyjeżdżający na parę dni, a inaczej osoba mieszkająca w nim na stałe i że oprócz plusów medal ma ciemne strony. Nie wydaje mi się, aby na świecie istniało idealne, pozbawione jakichkolwiek wad miejsce, niemniej przyjeżdżając nawet na bardzo krótki czas do Holandii, nie sposób nie zwrócić uwagi na jedną niezwykle charakterystyczną rzecz. Na unoszący się w powietrzu zapach wolności. Wyobraź sobie, że wsiadasz w samolot, lecisz niecałe dwie godziny i lądujesz w zupełnie innej rzeczywistości.

4 DOBRE SERIALE KRYMINALNE, KTÓRE ZNAJDZIESZ NA NETFLIXIE

Dobrych seriali nigdy dość. Lubię się zresetować przy odcinku jakiejś fajnej produkcji – nie mam jasno sprecyzowanych preferencji co do gatunku. Jeśli pomiędzy nami zajarzy, oglądam dalej, jeśli nie – trudno, sejonara (choć sporadycznie zdarza się, że daję drugą szansę, tak było np. z „Wikingami”). Czasem moją uwagę przyciąga tytuł lub nazwisko w obsadzie, innym razem trailer, a kiedy indziej krótki opis fabuły. Nie zawsze produkcje promowane z wielką pompą okazują się wybitnym strzałem w dziesiątkę (np. „Altered Carbon” – obejrzeć się dało, ale bez szału). Dzisiaj chcę Wam zaproponować 4 seriale kryminalne – wszystkie dostępne na Netflixie. Nie są to może takie klasyczne kryminały – sporo w nich elementów obyczajowych, psychologicznych czy zaczerpniętych wprost z horrorów.

9. WARSZAWSKIE TARGI KSIĄŻKI – MINI FOTORELACJA

Warszawskie Targi Książki to świetna impreza – wybrać się na nią powinien każdy, kto kocha czytać. Jestem pod wrażeniem nie tylko niezłej organizacji, ale i tego, że odwiedzających nie brakuje – co daje wiarę w to, że czytelnictwo w naszym kraju nie wydało jeszcze ostatniego tchnienia, choć niestety sytuacja jest daleka od ideału. Tegoroczna edycja odbyła się w dniach 17-20 maja – zdania na jej temat są bardzo podzielone. Z pewnością można poprawić to i owo, ale uważam, że opinię o wydarzeniu najlepiej wyrobić sobie samodzielnie. Ubolewam nad tym, że mogłam przyjść tylko w niedzielę – z paru względów strasznie szkoda było mi soboty, ale cóż, nie zawsze ma się to, czego się chce. Tak czy inaczej jestem zadowolona. Zapraszam Was do obejrzenia mini fotorelacji z tejże niedzieli. Tym razem nietypowo, bo nie w kolorze. Pstrykałam iPhone’em 6.

HAJS, QUADY I AJFONY – CZYLI RZECZ O KOMUNII PO POLSKU

Przyznam się Wam do czegoś. Zupełnie zapomniałam o tym opowiadanku. Przypomniałam sobie o jego istnieniu dopiero podczas przeglądania zawartości pliku zatytułowanego „Mocne Polaków rozmowy”. Co za odkrycie, pomyślałam, przecież w maju są komunie – tekst na bloga jak znalazł! Osobom zaglądającym tu od jakiegoś czasu wspomniany cykl jest już dobrze znany. Potępiam w nim hipokryzję, zachowania trącące dulszczyzną i parę innych rzeczy charakterystycznych dla polskiej rzeczywistości – powodują u mnie reakcję alergiczną, więc będę je piętnować bez względu na to czy komuś się to podoba, czy nie. W tym miejscu wypadałoby jeszcze dodać standardową formułkę o tym, aby narracji w pierwszej osobie nie utożsamiać ze mną – ale niektórzy i tak „wiedzą swoje” (często nie czytają dokładnie wstępu). Więc myślcie sobie na ten temat, co chcecie – nie zamierzam wyprowadzać Was z błędu.

OMLET ZE SZPARAGAMI – WIOSENNE NIEBO W GĘBIE

Na straganach wreszcie pojawiły się szparagi. Sezon na te przepyszne warzywa jest tym, na co z utęsknieniem czekam przez cały rok – szkoda tylko, że trwa tak krótko. Dlatego warto z niego korzystać ile wlezie. Najbardziej lubię zielone szparagi, chociaż i białymi też nie pogardzę. Jeść je można na wiele sposobów – a ponieważ ostatnimi czasy mam mega fazę na omlety na słono, omletu ze szparagami absolutnie nie mogło zabraknąć w moim menu.