PROSTY I SMACZNY KREM DYNIOWY

Lubię pichcić, dlatego też postanowiłam od czasu do czasu dzielić się z Wami moimi ulubionymi przepisami. Przyznam także, że od dawna fascynuje mnie fotografia kulinarna – przeglądam mnóstwo blogów, gdzie można znaleźć nie tylko ciekawe receptury, ale i piękne zdjęcia. Doszłam do wniosku, że dzięki zamieszczanym tu wpisom będę mogła śledzić swoje postępy w tej materii – bo liczę na to, że takowe nastąpią. Niemniej jako debiutantka proszę o cierpliwość i wyrozumiałość. A teraz dość pitolenia – przechodzimy do meritum sprawy.

PAŹDZIERNIK SIĘ POLECA! #1

Lubię październik. Z wielu powodów – ot, chociażby dlatego, że obchodzę w tym miesiącu urodziny. Z pogodą co prawda różnie bywa, ale mi to jakoś specjalnie nie przeszkadza. Doszłam do wniosku, iż warto powrócić do wpisów polecających to i owo – głównie będą to filmy i seriale, ale nie zabraknie też książek. Przygotowałam dla Was zatem parę propozycji, które w ostatnim czasie przykuły mą uwagę.

CZY MYŚLENIE CIĘ BOLI?

Siadłam do komputera, by nakreślić parę mądrych słów. I wiem już, że trudno będzie, bo naprawdę ciężko jest wykrzesać z siebie coś sensownego, gdy człowiek patrzy na to, co dzieje się w tym kraju i najzwyczajniej w świecie ma ochotę wyć. Nie ma takiej władzy, która zawsze w stu procentach będzie głosem całego narodu, ale najgorszą rzeczą jest trafić na fanatyków bez reszty zaślepionych, oderwanych od rzeczywistości oraz używających strachu i religii jako narzędzi do manipulowania ludźmi.

OGIEŃ I KRASNALE – CZYLI WEEKEND WE WROCŁAWIU

Do Wrocławia jakoś zawsze miałam nie po drodze. Raz byłam przejazdem i raz przelotem, a gdy planowałam dłuższy pobyt, to stawał się nagle cud i trudności piętrzyły się w tempie zaiste ekspresowym. Ale kiedy gruchnęła wiadomość, że Rammstein przyjeżdża do tego pięknego miasta, pomyślałam sobie: „no nie ma bata, tym razem się uda, choćbym miała zasuwać z kamasza”. Złowieszcze wizje na szczęście się nie ziściły. Samochód, który w ostatnim czasie spłatał nam parę kosztownych psikusów, dał bez problemu radę – a jak by nie patrzeć, ode mnie to prawie 470 km w jedną stronę. Dużo trochę.

DLACZEGO JESTEŚ CHUJEM?

Zbyt wulgarny tytuł? Kobiecie nie przystoi szastać takim słownictwem? I do tego jeszcze publicznie? Cóż, jest mi obojętne, że tak właśnie uważasz. To nie mój problem, bo jeśli miałabym zbytnio brać sobie do serca te wszystkie „bo co ludzie pomyślą”, już dawno wylądowałabym w ciasnym pokoiku bez okien, zakuta w niewygodny kaftan. Miewam gorsze chwile. Kiedy mam dość, kiedy upadam, kiedy durna krytyka rani aż dusza krwawi. Tak, jestem wrażliwa. Tak, bywam słaba. Tak, emocje biorą u mnie górę nad rozumem trochę za często. Ale wiesz co, zawsze się podnoszę i nawet jak życie wali piaskiem w oczy, daję krok naprzód.

PRZECIEŻ JA TYLKO PYTAM!

Ludzie czasem nas wkurzają, mniej lub bardziej, różnie z tym bywa. Niczego nadzwyczajnego w tym nie ma – normalne zjawisko. Jednakże – co zapewne sami przyznacie – są typy, które w doprowadzaniu innych do szewskiej pasji osiągnęły poziom mistrzowski. Zachowania te tłumaczę sobie problemami z poczuciem własnej wartości, chęcią posiadania racji za wszelką cenę oraz udowadniania innym, że jej nie mają – bo inaczej na zdrowy rozum wyjaśnić tego nie umiem. „Przecież ja tylko pytam!” to taki właśnie gatunek – wyjątkowo irytujący i upierdliwy.

ZDEKUPAŻOWANE DESECZKI CEBULÓWKI

Ostatnimi czasy wracam powoli do dekupażowania. Po nieco dłuższej przerwie sprawia mi to niesamowitą przyjemność. Tak to jest, że wena nie zawsze dopisuje, ale wtedy nie staram się robić czegokolwiek na siłę, ponieważ efekty są dokładnie odwrotne od zamierzonych. Odłożyć, przeczekać, skierować uwagę w innym kierunku – u mnie to się sprawdza. I w pewnym momencie chęci wracają same – razem z nowymi pomysłami.

WENECJA – MIASTO DO POKOCHANIA

Gdyby ktoś mnie zapytał, z czym kojarzy mi się Wenecja, odpowiedziałabym, że z zapachem nowej, skórzanej galanterii. Z piękną architekturą, nagrzanymi słońcem murami i unoszącym się w powietrzu aromatem wspaniałego jedzenia. Z chłodnawą bryzą przyjemnie muskającą twarz podczas leniwego spaceru. Z gwarem turystów i szeptem historii, której oddech nieustannie czuć na plecach. I z najbardziej obłędnymi, jakie do tej pory jadłam, lodami – zwłaszcza czekoladowymi.