RZECZ O RELACJACH DAMSKO-MĘSKICH Z KAWĄ W TLE

Na dobry początek ostatniego listopadowego weekendu przygotowałam dla Was kolejną opowiastkę z serii „Mocne Polaków rozmowy” – cyklu, który stworzyłam już jakiś czas temu i który do tej pory leżakował w przysłowiowej szufladzie, cierpliwie czekając na dzień, kiedy łaskawie zechcę ujawnić go światu. To już trzecia jego odsłona na blogu – obiecuję, że będzie ich więcej. Na okoliczność niniejszej publikacji znowu niczym mantrę powtarzam, że historyjki te nie są żadną autobiografią, a jedynie wypadkową różnych obserwacji i mojej wyobraźni. Tak więc proszę nie doszukiwać się tu nie wiadomo czego. Dziś zapraszam Was na kawę.

CZYTAJ DALEJ

CZEGO NIE MÓWIĆ OSOBIE W ŻAŁOBIE?

Temat żałoby nie należy do zagadnień, które chętnie poruszamy – z prostego powodu: nie jest przyjemny. Tymczasem spotykamy przecież na swojej drodze osoby, którym śmierć właśnie zabrała kogoś bliskiego – i nie zawsze wiemy, jak się wobec nich zachować i co im powiedzieć. Przyznam szczerze, że do tej pory jakoś nie zastanawiałam się nad tym – pomimo tego, iż pożegnałam wielu już ludzi, na których mi zależało, których kochałam. Jednakże śmierć rodzica – zwłaszcza że z Tatą byłam bardzo zżyta – jest zupełnie odmiennym doświadczeniem. To zamknięcie pewnego etapu w życiu. To coś w rodzaju przejścia przez bramę, przez którą wcale nie chce się przechodzić – lecz jest to konieczne, żeby ruszyć dalej. W tym niełatwym dla mnie okresie niektóre słowa wyjątkowo działają mi na nerwy, choć wiem, że są wypowiadane w dobrej wierze.

CZYTAJ DALEJ

ŚMIERĆ PRZYCHODZI ZA SZYBKO

10 października, wieczorem, odszedł mój Tata. Lekarzom – pomimo ogromnego wysiłku i nadludzkich wręcz starań – nie udało się uratować Mu życia. Do mnie dopiero zaczyna powoli docierać, że Go nie ma. Że już nie napijemy się kawy, nie pogadamy o udanych grzybobraniach czy pomysłach na obrazy, nie zasiądziemy razem do stołu czy nawet nie posprzeczamy się. Nie potrafię znaleźć słów, które mogłyby opisać to, jak się czuję. Dusza mi krwawi, jestem w podłym nastroju. To, co przeczytacie poniżej, nawet w bardzo małej części nie odzwierciedla mojego stanu. Dlaczego postanowiłam podzielić się z Wami tymi zapiskami? Ponieważ w naszym społeczeństwie śmierć jest tematem tabu, a ja najzwyczajniej w świecie muszę spuścić trochę pary, bo inaczej się ugotuję.

CZYTAJ DALEJ

WYDAJE CI SIĘ, ŻE MASZ CZAS NA WSZYSTKO? RACJA, WYDAJE CI SIĘ.

Po miesięcznej przerwie nie jest łatwo wrócić do pisania, lecz powiem Wam, że w tym czasie nic nie układało się jak powinno. Takie bywają uroki życia, które nie zawsze zachwyca. Niekiedy wyciąga pazury i pokazuje mroczne oblicze. A przy okazji zmusza człowieka do różnorakich przemyśleń. Do zatrzymania się i zastanowienia nad sobą. Tego nam w codziennym pędzie brakuje. Tak, sponsorem dzisiejszego wpisu jest hasło „na rozkminy mi się zebrało”, więc jak ktoś nie ma chęci brnąć przez me wynurzenia, niech nie czyta.

CZYTAJ DALEJ

RZECZ O WYPRAWIE KRZYŻOWEJ – CZYLI O RODZINNYCH ZAKUPACH

Drodzy! Jakiś czas temu pisałam Wam o stworzonym kiedyś cyklu zatytułowanym „Mocne Polaków rozmowy”. Szkoda, żeby leżał w przysłowiowej szufladzie i się kurzył, w związku z czym wyciągnęłam z niego losowo drugą historyjkę, którą pragnę dziś Wam zaprezentować. Przypominam jednocześnie, aby narratorki nie utożsamiać ze mną – opowiastki są co prawda inspirowane prawdziwymi zdarzeniami i ludźmi, ale nie stanowią mojej autobiografii, bohaterowie są fikcyjni. Zadaniem tychże opowiastek jest tylko i wyłącznie piętnować pewne zachowania. Wszystko jasne? No to świetnie! Zapraszam do czytania. Endżoj!

CZYTAJ DALEJ