RZECZ O ŚWIĄTECZNYM SPOTKANIU – RODZINA WIE LEPIEJ

Zapraszam Was na kolejną odsłonę cyklu „Mocne Polaków rozmowy”. Skoro Boże Narodzenie za pasem, to i tekst jest w stosownym klimacie – ale bez słodkiego pierdzenia i piania z zachwytu, jakie to święta są cudowne i wspaniałe. Wielu z nas – choć za nic w świecie się do tego publicznie nie przyzna – na samą myśl o grudniowych spotkaniach w większym gronie rodzinnym dostaje drgawek. I najchętniej zakopałoby się pod kocem zamiast słuchać dennych kawałów wujka Janusza, odpowiadać na pytania upierdliwej cioci Grażyny czy z anielskim spokojem i sztucznym uśmiechem przyklejonym do twarzy tolerować wybryki rozwydrzonych siostrzeńców. W imię czego często znosimy rzeczy, na które wcale nie mamy ochoty? W imię tzw. tradycji – tym bardziej, że zobowiązania rodzinne mają ogromną moc. Standardowo przypominam, że opowiastki składające się na cały wspomniany cykl nie są autobiograficznymi historyjkami.

SPAL TEN MOST

Wielu ludzi pojawia się w naszym życiu tylko na chwilę. Nie zawsze nawet zapamiętujemy ich twarze – wraz z upływem czasu rysy zacierają się, aż pozostają barwną lub zupełnie nijaką plamą na mapie wspomnień. Z innymi budujemy trwalsze relacje, a ich moc podyktowana jest rozmaitymi przesłankami. Wśród nich są osoby, które robią sporo zamieszania. Wywracają nasz świat do góry nogami, na emocjach grają niczym na trąbce, angażują myśli i uczucia, a potem odchodzą, zostawiając nas z nie lada bajzlem i poharataną psychiką.