JESTEŚ ŁADNA I ZGRABNA. NIE LUBIĘ CIĘ.

Baby to zło. Tak, piszę to ja, kobieta, lecz to jedyna reakcja, na jaką potrafię się zdobyć, gdy obserwuję pewne zachowania kobiet wobec innych przedstawicielek tzw. płci pięknej. Za doskonały przykład niech posłuży tu zamieszanie wokół Anny Lewandowskiej i jej brzucha – jedno zdjęcie (tysiące podobnych każdego dnia pojawiają się w social mediach) doprowadziło do wybuchu strasznej afery, a na Lewandowską wylano hektolitry pomyj. Wiecie, co jest w tym najgorsze? Że robią to głównie kobiety. To nie pierwszy taki przypadek i zapewne nie ostatni. A ja tylko utwierdzam się w przekonaniu, że solidarność jajników to wielka bzdura.

CZY MYŚLENIE CIĘ BOLI?

Siadłam do komputera, by nakreślić parę mądrych słów. I wiem już, że trudno będzie, bo naprawdę ciężko jest wykrzesać z siebie coś sensownego, gdy człowiek patrzy na to, co dzieje się w tym kraju i najzwyczajniej w świecie ma ochotę wyć. Nie ma takiej władzy, która zawsze w stu procentach będzie głosem całego narodu, ale najgorszą rzeczą jest trafić na fanatyków bez reszty zaślepionych, oderwanych od rzeczywistości oraz używających strachu i religii jako narzędzi do manipulowania ludźmi.

JA, PRAWDZIWA POLKA, PISZĘ DO POLITYKÓW

Kreślę niniejsze słowa z nieukrywanym wzruszeniem, od którego aż łzy mi się oczach zbierają. Są to łzy radości, gdyż wreszcie doczekałam wspaniałych czasów w mej ukochanej ojczyźnie, kiedy w końcu ktoś postanowił zrobić porządek z szerzącym się wszem i wobec dziwkarstwem, plugastwem i bezeceństwami, które porządnym ludziom mącą w głowach i kierują ich na złą drogę.

KOBIECA NATURA – ACH, CO ZA ZDZIRA!

Nigdy nie ubolewałam nad tym, że jestem kobietą. Nie mam w zwyczaju mendzić, że faceci mają lepiej, bo dyskusja nad tym, kto ma lepiej, przypomina mniej więcej debatę nad sporem „co było pierwsze: jajko czy kura?”. Ja w każdym bądź razie dumna jestem z tego, iż reprezentuję piękniejszą część ludzkości, co wcale nie oznacza, że nie dostrzegam jej wad. Kobieca natura niekiedy bardzo mnie zadziwia i to niekoniecznie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Tyle się mówi o tzw. solidarności jajników, ale czy naprawdę znajduje ona odzwierciedlenie w rzeczywistości?