SERYJNI MORDERCY OCZAMI DAVIDA FINCHERA

David Fincher należy do grona moich ulubionych twórców filmowych. Uwielbiam sposób, w jaki prowadzi akcję i buduje napięcie. Sprytnie wciąga widza w wir wydarzeń i nie pozwala mu zostać wobec nich obojętnym. Jego bohaterowie nie są wymuskanymi laleczkami – Fincher lubi skupiać się na ponurej stronie ich osobowości oraz pokazywać, że ludzka natura pełna jest sprzeczności. Udowadnia, że nikt z nas nie jest jednoznacznie ani dobry, ani zły – pomiędzy bielą a czernią jawi się bogata gama szarości. Do napisania niniejszego tekstu skłonił mnie serial „Mindhunter”. Tak, będzie o seryjnych mordercach  – nie da się ukryć, że ta tematyka to konik Finchera. Mnie również bardzo interesuje.

ZA CO PODZIWIAM ZAWODOWYCH POKERZYSTÓW?

W Polsce bubli prawnych mamy pod dostatkiem. Jednym z nich jest ustawa hazardowa, zgodnie z którą gra w pokera jest u nas traktowana w kategoriach przestępstwa. To pewne uproszczenie, ale nie zamierzam tłumaczyć tych skomplikowanych zawiłości, ponieważ nie jestem prawnikiem i najzwyczajniej w świecie się na nich nie znam. Wiem tylko tyle, że kompletną paranoją jest zabranianie dorosłym ludziom pewnych rzeczy – zwłaszcza, że poker to nie hazard. Niestety, do większości polityków to nie dociera i nawet nie chce im się ruszyć szarymi komórkami, by cokolwiek w tej kwestii pojąć. Ale cóż, myślenie to proces bolesny.