FACET NIE POTRZEBNY OD ZARAZ – JAK SIĘ POZBYĆ SAMCA?

Znudził ci się twój facet? Postanowiłaś podążyć za modnym obecnie trendem i wymienić go na lepszy model? Nie masz innego wyjścia – musisz stać się impertynencką jędzą i furiatką rzucającą pod adresem mężczyzn oskarżenia odbijające się piekielną czkawką. Harpią wyrywającą serca żywcem i pożerającą je, jeszcze bijące, ciepłe i ociekające krwią. Przygotowałam dziś dla ciebie zestaw wskazówek, które pomogą ci osiągnąć upragniony cel – pozbyć się faceta, który niczym pasożyt zagnieździł się w twoim życiu.

FAKTY O MNIE – KOLEJNA ODSŁONA

W ostatnim czasie spotkały mnie dwa miłe wyróżnienia w ramach Liebster Blog Award – myślę, że zabawa ta jest wszystkim doskonale znana. Pozwólcie jednak, że nie zastosuję się do końca do jej zasad. Z wielką przyjemnością udzielę odpowiedzi na zadane pytania, ale nie będę nominować kolejnych osób. Jak znam siebie, zbyt wiele czasu zajęłoby mi wytypowanie kilkunastu blogów, nie wspominając o ułożeniu sensownych pytań. Tak więc niech zostanie, jak jest.

 

ZŁE WYCHOWANIE

Część krążących w sieci memów – skądinąd cieszących się dużą popularnością i chętnie udostępnianych za pośrednictwem mediów społecznościowych – wzbudza przekonanie o tym, iż pokolenie urodzone w latach 70-tych miało najwspanialsze dzieciństwo pod słońcem i otrzymało wychowanie na medal. Jestem przedstawicielką tegoż pokolenia i wcale owego entuzjazmu nie podzielam. Na pewno było inaczej, ale przecież powiedzieć tak o sobie może każda generacja.

CZY MASZ ODWAGĘ ŻYĆ BEZ OGRANICZEŃ?

Burza w ciągu upalnego dnia to istne zbawienie. Pozwala odetchnąć od lejącego się z nieba żaru. Rześkie, pachnące krystaliczną świeżością powietrze przynosi ulgę i ochłodzenie. Często siedzę wtedy na balkonie i pozwalam przyjemnym podmuchom pieścić zmęczoną gorącem twarz. Spragniona skóra łakomie chłonie wilgoć wściekle zacinających kropli. Koi mnie cudowna, błoga lekkość bytu. Czuję się całkowicie wolna i niczym nieskrępowana. Deszcz zabiera wszystkie złe myśli. Wystarczy zamknąć oczy, wziąć głęboki oddech i wyobrazić sobie, jak wspaniale mogłoby wyglądać nasze życie, gdybyśmy umieli pozbyć się krzywdzących ograniczeń. 

JAK UMILIĆ ŻONIE ŻYCIE?

Swoją żonę najchętniej nosiłbyś przez cały czas na rękach. Gdybyś mógł, schowałbyś się pod jej pantoflem, gdzie jest ciepło i bezpiecznie. Jesteś dla niej pełen podziwu i wyrozumiałości. Ubóstwiasz ją taką, jaka jest – z całym dobrodziejstwem inwentarza. Nieustannie zastanawiasz się tylko nad tym, co nawet po wielu latach małżeństwa mógłbyś zrobić, by Twojej najdroższej i najsłodszej wybrance serca żyło się z Tobą piękniej i przyjemniej. Niniejszy tekst rozwieje Twoje wątpliwości i naprowadzi Cię na właściwą drogę.

LIST DO POLSKIEGO KATOLA

Nie zacznę tego listu standardową formułką w stylu „drogi panie”, ponieważ katolu nie jesteś mi ani trochę bliski, ani tym bardziej drogi. Nie nazwę Cię też katolikiem, gdyż takowych znam wielu – Ty jednak nie masz świadomości tego, że pomiędzy Tobą a katolikiem jest niewyobrażalnie głęboka przepaść. I nie dodam wcale, że jest mi z powyższych powodów przykro, bo niby dlaczego miałoby być? Nie uznaję fanatyzmu w jakiejkolwiek postaci, a Ty właśnie jesteś fanatykiem. I to jednym z tych najgorszych, bo religijnym.

POWIESIĆ ZWYRODNIALCA!

Jakim być trzeba człowiekiem, żeby zakopać żywego psa, traktując uprzednio jego głowę siekierą? Jaki stopień znieczulenia trzeba osiągnąć, by skatować na śmierć zwierzaka lub bezpardonowym kopniakiem wypchnąć go z samochodu, by zdechł gdzieś w krzakach? Jak bardzo trzeba mieć nasrane pod kopułą, by pozwolić konać zwierzęciu z głodu i pragnienia, patrząc na jego agonię obojętnym i wypranym z uczuć wzrokiem? By taką istotę udusić w worku albo żywcem obedrzeć ze skóry?

NAJSMUTNIEJSZA KOBIETA ŚWIATA

Znów przyszła do mnie we śnie. W koszmarze, który wybił mnie z rytmu, gdy przedzierający się nieśmiało przez ciemność blask słońca zwiastował nadejście nowego dnia. Widziałam Ją stojącą pośrodku chłodnej, szarej piwnicy. Przeraźliwie samotną, drżącą, bez cienia nadziei w pięknych, dużych oczach. Widziałam, jak zakłada sobie na szyję pętlę. Jak zapada się powoli w mrok, jak odchodzi. Widziałam, jak Jej spojrzenie gaśnie, a twarz zastyga w beznamiętnym bezruchu. Siedzę na łóżku spocona, z trudem oddycham. Mrużę powieki. Po policzku toczy się ciepła łza.

CZY MASZ JUŻ PREZENT DLA PANI?

Jeszcze tydzień i umęczona nauką dziatwa pogna po świadectwa, by następnie w mniej lub bardziej konstruktywny sposób spędzić wakacyjne miesiące. Będą uroczyste akademie, będą łzawe przemowy naszpikowane wyświechtanymi truizmami, będzie galowo i do bólu słodko. Posypią się życzenia udanego wypoczynku i podziękowania za kolejny rok szkolny, który przeszedł właśnie do historii.