RZECZ O RELACJACH DAMSKO-MĘSKICH Z KAWĄ W TLE

Na dobry początek ostatniego listopadowego weekendu przygotowałam dla Was kolejną opowiastkę z serii „Mocne Polaków rozmowy” – cyklu, który stworzyłam już jakiś czas temu i który do tej pory leżakował w przysłowiowej szufladzie, cierpliwie czekając na dzień, kiedy łaskawie zechcę ujawnić go światu. To już trzecia jego odsłona na blogu – obiecuję, że będzie ich więcej. Na okoliczność niniejszej publikacji znowu niczym mantrę powtarzam, że historyjki te nie są żadną autobiografią, a jedynie wypadkową różnych obserwacji i mojej wyobraźni. Tak więc proszę nie doszukiwać się tu nie wiadomo czego. Dziś zapraszam Was na kawę.

WYDAJE CI SIĘ, ŻE MASZ CZAS NA WSZYSTKO? RACJA, WYDAJE CI SIĘ.

Po miesięcznej przerwie nie jest łatwo wrócić do pisania, lecz powiem Wam, że w tym czasie nic nie układało się jak powinno. Takie bywają uroki życia, które nie zawsze zachwyca. Niekiedy wyciąga pazury i pokazuje mroczne oblicze. A przy okazji zmusza człowieka do różnorakich przemyśleń. Do zatrzymania się i zastanowienia nad sobą. Tego nam w codziennym pędzie brakuje. Tak, sponsorem dzisiejszego wpisu jest hasło „na rozkminy mi się zebrało”, więc jak ktoś nie ma chęci brnąć przez me wynurzenia, niech nie czyta.