RZECZ O UPRAWIE TRUSKAWEK – CZYLI JAK ZOSTAĆ KRÓLEM FARMY NA FACEBOOKU

Dawno nie było już na blogu żadnej radosnej opowiastki, a wiem, że lubicie je czytać. Śpieszę zatem nadrobić zaległości – dzisiaj kolejna historyjka z cyklu „Mocne Polaków rozmowy”. Zgodnie z tradycją przypominam, że nie jest to seria autobiograficzna, proszę zatem nie dopatrywać się drugiego, trzeciego etc. dna – no dobra, w przypadku tego konkretnego odcinka sama dla siebie byłam inspiracją, aczkolwiek lwia część niniejszego opowiadanka to literacka fikcja. Niemniej bohaterki przemawiającej w pierwszej osobie liczby pojedynczej nie utożsamiajcie ze mną. Dziś zapraszam Was do wirtualnego świata facebookowych gier.

CZEGO NIE MÓWIĆ OSOBIE W ŻAŁOBIE?

Temat żałoby nie należy do zagadnień, które chętnie poruszamy – z prostego powodu: nie jest przyjemny. Tymczasem spotykamy przecież na swojej drodze osoby, którym śmierć właśnie zabrała kogoś bliskiego – i nie zawsze wiemy, jak się wobec nich zachować i co im powiedzieć. Przyznam szczerze, że do tej pory jakoś nie zastanawiałam się nad tym – pomimo tego, iż pożegnałam wielu już ludzi, na których mi zależało, których kochałam. Jednakże śmierć rodzica – zwłaszcza że z Tatą byłam bardzo zżyta – jest zupełnie odmiennym doświadczeniem. To zamknięcie pewnego etapu w życiu. To coś w rodzaju przejścia przez bramę, przez którą wcale nie chce się przechodzić – lecz jest to konieczne, żeby ruszyć dalej. W tym niełatwym dla mnie okresie niektóre słowa wyjątkowo działają mi na nerwy, choć wiem, że są wypowiadane w dobrej wierze.

ŚMIERĆ PRZYCHODZI ZA SZYBKO

10 października, wieczorem, odszedł mój Tata. Lekarzom – pomimo ogromnego wysiłku i nadludzkich wręcz starań – nie udało się uratować Mu życia. Do mnie dopiero zaczyna powoli docierać, że Go nie ma. Że już nie napijemy się kawy, nie pogadamy o udanych grzybobraniach czy pomysłach na obrazy, nie zasiądziemy razem do stołu czy nawet nie posprzeczamy się. Nie potrafię znaleźć słów, które mogłyby opisać to, jak się czuję. Dusza mi krwawi, jestem w podłym nastroju. To, co przeczytacie poniżej, nawet w bardzo małej części nie odzwierciedla mojego stanu. Dlaczego postanowiłam podzielić się z Wami tymi zapiskami? Ponieważ w naszym społeczeństwie śmierć jest tematem tabu, a ja najzwyczajniej w świecie muszę spuścić trochę pary, bo inaczej się ugotuję.

WYLOGOWAĆ SIĘ ZE ŚWIATA

Drażni mnie ten stan. Przyzwyczajony do ciemności wzrok tępo wpatrujący się w sufit. Leżę na wznak i na próżno staram się kontrolować oddech. Wciśnięta w poduszkę głowa pęka od nadmiaru pytań i wątpliwości bombardujących szare komórki z siłą burzliwego gradobicia. Znów wszystko się we mnie kotłuje. Znów sen nie przychodzi, choć powieki ciążą i tak strasznie chce mi się spać.