ŚMIERĆ PRZYCHODZI ZA SZYBKO

10 października, wieczorem, odszedł mój Tata. Lekarzom – pomimo ogromnego wysiłku i nadludzkich wręcz starań – nie udało się uratować Mu życia. Do mnie dopiero zaczyna powoli docierać, że Go nie ma. Że już nie napijemy się kawy, nie pogadamy o udanych grzybobraniach czy pomysłach na obrazy, nie zasiądziemy razem do stołu czy nawet nie posprzeczamy się. Nie potrafię znaleźć słów, które mogłyby opisać to, jak się czuję. Dusza mi krwawi, jestem w podłym nastroju. To, co przeczytacie poniżej, nawet w bardzo małej części nie odzwierciedla mojego stanu. Dlaczego postanowiłam podzielić się z Wami tymi zapiskami? Ponieważ w naszym społeczeństwie śmierć jest tematem tabu, a ja najzwyczajniej w świecie muszę spuścić trochę pary, bo inaczej się ugotuję.

RZECZ O WYPRAWIE KRZYŻOWEJ – CZYLI O RODZINNYCH ZAKUPACH

Drodzy! Jakiś czas temu pisałam Wam o stworzonym kiedyś cyklu zatytułowanym „Mocne Polaków rozmowy”. Szkoda, żeby leżał w przysłowiowej szufladzie i się kurzył, w związku z czym wyciągnęłam z niego losowo drugą historyjkę, którą pragnę dziś Wam zaprezentować. Przypominam jednocześnie, aby narratorki nie utożsamiać ze mną – opowiastki są co prawda inspirowane prawdziwymi zdarzeniami i ludźmi, ale nie stanowią mojej autobiografii, bohaterowie są fikcyjni. Zadaniem tychże opowiastek jest tylko i wyłącznie piętnować pewne zachowania. Wszystko jasne? No to świetnie! Zapraszam do czytania. Endżoj!

POZOSTAWIENI – WSZYSCY NIMI JESTEŚMY

Uwielbiam seriale. Widziałam lepsze i gorsze produkcje oraz całkiem sporo tych, które można śmiało nazwać znakomitymi. Raz na jakiś czas trafiają się też perełki, do których żadne z powyższych określeń nie pasuje. Dlaczego? Ponieważ są wybitne – i z tego właśnie względu warto poświęcić im nieco więcej uwagi. O takiej właśnie perełce chcę Wam dzisiaj opowiedzieć.

JAK OCALIŁEM WSZECHŚWIAT?

Nazywam się Kot. Hipolit Kot. Dla ludzi Żarłok, Spaślak, Pan Kłaczek, Śpioch. Ale cóż oni mogą wiedzieć? Widzą jedynie puszystą kulę, która domaga się żarcia i pieszczot, no i może jeszcze ciepłego kocyka. A ja żyję w cieniu. Jestem herosem i niestrudzonym wojownikiem chwacko stawiającym czoła odmętom ciemności. Puszczam jej szelmowskie oko i rozdzieram czarne szaty ostrymi niczym brzytew pazurami. Znany jestem jako Diaboliczny Szpon. Oto moje prawdziwe imię. Oto prawdziwy ja.

W IMIĘ ZDROWIA UCZNIA

Poziom współczesnej edukacji w Polsce to temat rzeka, którego – jak podejrzewam – nie dałoby się wyczerpać nawet w kilku opasłych tomiskach. Urzędnicy co i rusz zaskakują różnymi niesamowitymi pomysłami wzbudzającymi poważne wątpliwości co do umiejętności racjonalnego i zdroworozsądkowego myślenia. Od jakiegoś już czasu mocno wałkowane są kwestie związane ze zdrowiem uczniów – bo mamy w kraju epidemię otyłości, trzeba zatem sprawić, by towarzystwo zaczęło się ruszać i sięgać po fit żarcie.

ŻYCIE JEST PIĘKNE

Na co dzień tyle rzeczy nam umyka. Łatwo to sobie uświadomić, jadąc samochodem i obserwując kolejne obrazki przemykające przed oczami w tempie filmowych kadrów przewijanych na przyspieszonym podglądzie. Nagle zaczynam się zastanawiać nad upływającym bezlitośnie czasem. Myślę o tym, co było. Widzę siebie sprzed lat i taką, jaką jestem teraz. Tyle się zmieniło. I tyle jeszcze przede mną.

CELEBRYTA W INTERNECIE CZYLI SZKOŁA PRZETRWANIA

Sława, pieniądze, wywiady. Spacery po czerwonym dywanie na bogato okraszone błyskiem fleszy. Ociekające luksusem rezydencje, bajecznie drogie ciuchy, ekskluzywne wakacje, lukratywne kontrakty reklamowe. Pokazywanie się, bywanie, zaszczycanie, zachwycanie, brylowanie – celebryta wiedzie iście bajeczne życie. Doprawdy, jest czego zazdrościć. Jeśli nie masz zbytnio pomysłu na siebie, to zostań gwiazdą i lśnij z całych sił. Tylko uważaj, bo internety nie wybaczają słabości i potknięć.

SKOŃCZ Z BYLEJAKOŚCIĄ

Nie znoszę bylejakości. Jest niczym gangrena, która kawałek po kawałku pozbawia ciała poszczególnych części. Przyprawia mnie o zgrzytanie zębów i wywołuje reakcję niemalże alergiczną. Zasada „aby było” zupełnie nie leży w mojej naturze. Mam oczywiście świadomość tego, że mnóstwo ludzi żyje z tą zarazą i jakoś niespecjalnie im to przeszkadza. Bo tak jest łatwiej i wygodniej, bo prościej jest pójść na skróty niż mozolnie piąć się w górę, gdzie na każdym kroku przeszkody walą się pod nogi.