KOTY SĄ DOBRE NA WSZYSTKO – 4 RZECZY, KTÓRYCH SIĘ OD NICH NAUCZYSZ

Masz kota? To fantastycznie! Jesteś niesamowitym szczęściarzem, z czego być może nie zdajesz sobie w ogóle sprawy. Smukły czy zaokrąglony, łaciaty czy czarny jak smoła, kocur czy kicia, dachowiec czy rasowy – to nie ma najmniejszego znaczenia. Każdy kot jest arcydziełem i świetnym nauczycielem, więc na jego obecności u twojego boku możesz wiele skorzystać. Pomimo tego, iż zwierzaki te różnią się między sobą pod bardzo wieloma względami, przekazują swoim ludziom te same prawdy.

JAK ŹLE SIĘ POCZUĆ W PONIEDZIAŁEK? 6 NIEZAWODNYCH SPOSOBÓW

Poniedziałek jest w naszej kulturze dniem oznaczającym początek tygodnia, który upłynie ci dokładnie pod tym samym znakiem, co tydzień poprzedni – czekania na weekend. Gdy ten zaś wreszcie nadejdzie, i tak nie zrobisz nawet części tego, co było w planach z bardzo prostego powodu – odechce ci się. Tym bardziej, że zaraz i tak będzie trzeba zwlec się z wyra i stawić w pracy, którą szczerą i niczym niezmąconą nienawiścią obdarzasz już od dnia jej podjęcia. Jeżeli i ty reprezentujesz tę część ludzkości, która na myśl o poniedziałku doznaje skrętu bebechów i przebudzenia morderczych instynktów, ten tekst jest adresowany właśnie do ciebie.

JAK ZRAZIĆ DO SIEBIE LUDZI? 7 SKUTECZNYCH SPOSOBÓW

Bez ludzi źle, ale z nimi jeszcze gorzej. Ty wiesz najlepiej, jak żyć z nerwicą spowodowaną zbyt intensywnymi interakcjami społecznymi, w trakcie których spotykasz różne osoby. Pojawiają się i w mniejszym bądź większym stopniu komplikują twój żywot na ziemskim padole łez, choć przecież i bez tego masz wystarczająco przegwizdane. Mówią, że człowiek nie jest samotną wyspą, ale ty i tak posiadasz własne zdanie na ten temat. Bo nikt tak dobrze jak ty nie wie, jak zrażać do siebie ludzi. 

5 PREZENTÓW, KTÓRE USZCZĘŚLIWIĄ KAŻDĄ KOBIETĘ

Nie oszukujmy się. Wszystkie kochamy dostawać prezenty. Dobra książka, perfumy, biżuteria, modna kiecka, dizajnerska torebka, paleta do makijażu, weekend w SPA czy para wypasionych butów. Prezent na dzień mamy, prezent na urodziny, prezent na Gwiazdkę czy na Walentynki – przecież mnóstwo jest okazji, aby kobiecie wręczyć upominek (lub żeby sama go sobie kupiła). Spece od marketingu  z zadowoleniem zacierają łapy i mruczą pod nosami „bo my o kobietach wiemy wszystko”. Serio? Ja bym jednak trochę polemizowała. Są pewne rzeczy, których się nie nabędzie nawet za pierdyliardy monet, a które dadzą to, czego żaden przedmiot nie jest w stanie zapewnić – szczęście i poczucie wewnętrznego spokoju.

ZE ŚMIERCIĄ JEJ DO TWARZY – CZYLI DYSPUTA O RODZINNYM GROBOWCU

W ramach cyklu „Mocne Polaków rozmowy” napisałam wiele lat temu kilkanaście krótkich opowiastek, z których parę opublikowałam na blogu. Nie wiem czy wszystkie ujrzą światło dzienne, może powstaną nowe – dziś prezentuję Wam kolejną. Tym razem poruszającą poważny temat jakim jest śmierć. Jest ona w naszym społeczeństwie tabu, nie rozmawia się o niej przy rodzinnym stole, budzi nie tylko lęk i trwogę, ale też swego rodzaju zażenowanie. Bo nie wiemy, jak o niej mówić. Nie ma u nas zwyczaju zostawiania zawczasu bliskim instrukcji odnośnie pogrzebu, a spisywanie testamentu kojarzy się z czynnością wykonywaną głównie przez bogatych ludzi. Potraktowałam te zagadnienie z przymrużeniem oka, w krzywym zwierciadle – ale jest to taki śmiech przez łzy. Przypominam: wszyscy bohaterowie – włącznie z narratorką – są fikcyjni.

BĄDŹ NA GŁODZIE JAK RONALDO

Cristiano Ronaldo to bohater wielu memów. Ich twórcy mają z niego niezłą bekę – bo facet emocjonalny strasznie i potrafi poryczeć się na boisku. Dla innych jest to jeden z najpopularniejszych sportowców na ziemskim globie, a jeszcze inni zaliczają go do grona najszybszych i najlepszych piłkarzy na świecie. Są i tacy, co widzą w nim typową Krystynę, która godzinami pacykuje się przed lustrem i wklepuje we włosy tony żelu. Znajdą się też osoby, które okrzykną go obrzydliwie bogatym, rozkapryszonym cwaniaczkiem. Warto dostrzec w nim kogoś spoza tej jakże barwnej puli – i wierzcie mi, wcale nie trzeba być fanem futbolu. Ba, nawet nie trzeba lubić Ronaldo.

CZASEM TRZEBA BYĆ JAK HARDKOROWY KOKSU, A CZASEM POWIEDZIEĆ „PAS”

Jedną z najważniejszych zasad, jakie musi opanować pokerzysta aspirujący do miana co najmniej przyzwoitego gracza, jest umiejętność pasowania. Wydaje się to proste: nie przyżarło, karty ewidentnie nie współpracują, nie masz pomysłu na rozegranie ręki, więc ją zrzucasz i czekasz na następne rozdanie, bacznie obserwując to, co dzieje się przy stole. Jednakże w praktyce sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana, bo niejednokrotnie głupia duma i emocje biorą górę nad rozsądkiem i logicznym myśleniem. W rezultacie okazuje się, że siedzisz po uszy w gównie i zastanawiasz się: „Co ja do cholery robię w tym rozdaniu? Przecież nie powinno mnie tu być!”. 

VINCENT NA WYPASIE, MARY JANE I ARCHITEKTONICZNY SZNYT – CZYLI MOJE WRAŻENIA Z WYCIECZKI DO HOLANDII

Jak ładnie i składnie mam napisać o kraju, który mnie onieśmielił i nieco sponiewierał psychicznie? Mam świadomość, że inaczej odbiera go turysta przyjeżdżający na parę dni, a inaczej osoba mieszkająca w nim na stałe i że oprócz plusów medal ma ciemne strony. Nie wydaje mi się, aby na świecie istniało idealne, pozbawione jakichkolwiek wad miejsce, niemniej przyjeżdżając nawet na bardzo krótki czas do Holandii, nie sposób nie zwrócić uwagi na jedną niezwykle charakterystyczną rzecz. Na unoszący się w powietrzu zapach wolności. Wyobraź sobie, że wsiadasz w samolot, lecisz niecałe dwie godziny i lądujesz w zupełnie innej rzeczywistości.

9. WARSZAWSKIE TARGI KSIĄŻKI – MINI FOTORELACJA

Warszawskie Targi Książki to świetna impreza – wybrać się na nią powinien każdy, kto kocha czytać. Jestem pod wrażeniem nie tylko niezłej organizacji, ale i tego, że odwiedzających nie brakuje – co daje wiarę w to, że czytelnictwo w naszym kraju nie wydało jeszcze ostatniego tchnienia, choć niestety sytuacja jest daleka od ideału. Tegoroczna edycja odbyła się w dniach 17-20 maja – zdania na jej temat są bardzo podzielone. Z pewnością można poprawić to i owo, ale uważam, że opinię o wydarzeniu najlepiej wyrobić sobie samodzielnie. Ubolewam nad tym, że mogłam przyjść tylko w niedzielę – z paru względów strasznie szkoda było mi soboty, ale cóż, nie zawsze ma się to, czego się chce. Tak czy inaczej jestem zadowolona. Zapraszam Was do obejrzenia mini fotorelacji z tejże niedzieli. Tym razem nietypowo, bo nie w kolorze. Pstrykałam iPhone’em 6.

HAJS, QUADY I AJFONY – CZYLI RZECZ O KOMUNII PO POLSKU

Przyznam się Wam do czegoś. Zupełnie zapomniałam o tym opowiadanku. Przypomniałam sobie o jego istnieniu dopiero podczas przeglądania zawartości pliku zatytułowanego „Mocne Polaków rozmowy”. Co za odkrycie, pomyślałam, przecież w maju są komunie – tekst na bloga jak znalazł! Osobom zaglądającym tu od jakiegoś czasu wspomniany cykl jest już dobrze znany. Potępiam w nim hipokryzję, zachowania trącące dulszczyzną i parę innych rzeczy charakterystycznych dla polskiej rzeczywistości – powodują u mnie reakcję alergiczną, więc będę je piętnować bez względu na to czy komuś się to podoba, czy nie. W tym miejscu wypadałoby jeszcze dodać standardową formułkę o tym, aby narracji w pierwszej osobie nie utożsamiać ze mną – ale niektórzy i tak „wiedzą swoje” (często nie czytają dokładnie wstępu). Więc myślcie sobie na ten temat, co chcecie – nie zamierzam wyprowadzać Was z błędu.