RZECZ O RELACJACH DAMSKO-MĘSKICH Z KAWĄ W TLE

Na dobry początek ostatniego listopadowego weekendu przygotowałam dla Was kolejną opowiastkę z serii „Mocne Polaków rozmowy” – cyklu, który stworzyłam już jakiś czas temu i który do tej pory leżakował w przysłowiowej szufladzie, cierpliwie czekając na dzień, kiedy łaskawie zechcę ujawnić go światu. To już trzecia jego odsłona na blogu – obiecuję, że będzie ich więcej. Na okoliczność niniejszej publikacji znowu niczym mantrę powtarzam, że historyjki te nie są żadną autobiografią, a jedynie wypadkową różnych obserwacji i mojej wyobraźni. Tak więc proszę nie doszukiwać się tu nie wiadomo czego. Dziś zapraszam Was na kawę.

PRZECIEŻ JA TYLKO PYTAM!

Ludzie czasem nas wkurzają, mniej lub bardziej, różnie z tym bywa. Niczego nadzwyczajnego w tym nie ma – normalne zjawisko. Jednakże – co zapewne sami przyznacie – są typy, które w doprowadzaniu innych do szewskiej pasji osiągnęły poziom mistrzowski. Zachowania te tłumaczę sobie problemami z poczuciem własnej wartości, chęcią posiadania racji za wszelką cenę oraz udowadniania innym, że jej nie mają – bo inaczej na zdrowy rozum wyjaśnić tego nie umiem. „Przecież ja tylko pytam!” to taki właśnie gatunek – wyjątkowo irytujący i upierdliwy.