VINCENT NA WYPASIE, MARY JANE I ARCHITEKTONICZNY SZNYT – CZYLI MOJE WRAŻENIA Z WYCIECZKI DO HOLANDII

Jak ładnie i składnie mam napisać o kraju, który mnie onieśmielił i nieco sponiewierał psychicznie? Mam świadomość, że inaczej odbiera go turysta przyjeżdżający na parę dni, a inaczej osoba mieszkająca w nim na stałe i że oprócz plusów medal ma ciemne strony. Nie wydaje mi się, aby na świecie istniało idealne, pozbawione jakichkolwiek wad miejsce, niemniej przyjeżdżając nawet na bardzo krótki czas do Holandii, nie sposób nie zwrócić uwagi na jedną niezwykle charakterystyczną rzecz. Na unoszący się w powietrzu zapach wolności. Wyobraź sobie, że wsiadasz w samolot, lecisz niecałe dwie godziny i lądujesz w zupełnie innej rzeczywistości.